22:00:11 2011-11-24

24 listopada 2011
Mamy czwartek. Od poniedziałku będę miał te zastrzyki przez 10 dni (nie licząc weekendów). Jutro teoretycznie miałem mieć ostatni dzień pracy, ale zgłosiłem się na ochotnika na nadgodziny i w sobotę idę na rano. W niedzielę lecę na mecz, ale do pracy, po czym wracam do domu, wsuwam kolację i jak dobrze pójdzie, to idę do kolejnej pracy na nockę. Trochę godzin mi potrzeba. Zawsze, gdy mam dużo pracy, wmawiam sobie, że za miesiąc nie będę pamiętać o tym weekendzie, a te 300zł na konto się przyda. Odstawiłem tabletki na bok, szkoda mi wątroby (zabawne, mówi to człowiek, który w maju wypił więcej alkoholu, niż przez cały poprzedni rok, hehe), ale przez to znowu mnie kark boli.
W ogóle to ostatnio zdecydowanie za dużo śpię. Chyba muszę zacząć brać magnez, tak jak mi Monika napisała.
A i chyba na dobre zakończyłem znajomość z Kamilą. Byliśmy razem od czerwca 2009 do marca tego roku.. Później pozostał tylko kontakt telefoniczny. Ostatnio (właśnie spojrzałem na kalendarz: ale ten czas zasuwa! To było 8 dni temu, 16.11), gdy się mnie pytała czy jechałem w góry ze znajomymi, odpisałem jej, że nie, bo zbieram kasę i chcę się wyprowadzić z domu. Spytała się mnie czy do Łodzi? Ona tam mieszka, a raczej pod Łodzią (bliżej do Zgierza ma). Zapytałem, czy to propozycja czy pytanie. Odparła, że pytanie. Odpowiedziałem krótko, że zamierzam przeprowadzić się gdzieś na zachód Poznania. "Czyli jak sądziłam zdania nie zmieniłeś" (tzn ja się nie chcę do niej przeprowadzić. Nie podoba mi się to miasto, bezrobocie tamte mnie przeraża), taka była jej odpowiedź. To co miałem jej odpisać? Odpisałem, że nie chcę mieszkać na wsi. Jestem miastowym facetem, od urodzenia. Miejskie życie daje większe możliwości i perspektywy. W chwili obecnej, gdy jeszcze samochodu nie kupiłem, nie za bardzo widzi mi się dojeżdżać z głębokiej wsi codziennie do pracy do miasta. Stwierdziła, że ją obrażam, bo ledwie 7 lat mieszka na wsi i wciąż ją szufladkuję do kategorii "wieś".. Ehh baby. Z wami źle, bez was jeszcze gorzej. Przeinaczyła to co napisałem, mimo, że jej wyjaśniłem, że nie uważam wiejskiego życia za nic złego, ale to nie dla mnie. No i to by było na tyle. Jeszcze nie dawno mi pisała, że mnie kocha. W sierpniu była nawet jeszcze zazdrosna, gdy spotykałem się z Agnieszką (z którą też nic nie wyszło). Ale biorąc pod uwagę fakt, że od października 2010, do marca 2011, gdy widzieliśmy się ostatni raz, spotkaliśmy się ledwie 6 razy, uczucie z mojej strony nie mogło przetrwać. Tym bardziej, że mamy teraz końcówkę listopada. Nie podniosłem na nią nigdy ręki, chciałem jej opłacać studia byle tylko się przeprowadziła do Poznania, ale niedoceniła tego. Trudno. Może kiedyś ktoś mnie doceni (pozytywnie), jaki potrafię być dla kobiety.
A teraz.. Leżę sobie w łóżeczku :). Jamnik mnie odwiedził hehe, leży tuż obok mnie. Nie dawno się dopraszał, abym go za uchem drapał.. Ale długo mi się nie chciało. Zaraz będę dalej czytać książkę (Tom Clancy - Suma Wszystkich Strachów), tylko skończę słuchać obecną ścieżkę dźwiękową z Gladiatora.

skomentuj (0)

19:05:41 2011-11-22

Po wizycie u ortopedy
generalnie nie jest dobrze.. Wczoraj byłem na prześwietleniu kręgosłupa. Wyszło, że mam początkowe stadium dyskopatii (między 5 a 6 kręgiem jest zwężona przerwa, mniejsza niż pozostałe), czyli wypadającego dysku. Powoduje to ucisk na nerw i stąd problem z ręką. Czekają mnie zastrzyki w łokieć przez 10 dni (będę musiał do pielęgniarki jeździć), za które w aptece zapłaciłem 76zł. Wcześniej wydałem na tabletki 90zł, dziś za wizytę u lekarza stówka (bez NFZ bym miał termin na 16 grudnia). A i jeszcze mnie czeka rezonans, a skierowanie na niego dostanę przy najbliższej wizycie. Także trochę się wykosztowalem ostatnio. Lekarz rodzinny podejrzewał tak zwany "łokieć tenisisty", ale to nie jest to, bo to nie jest związane ze ścięgnami i wtedy bym nie czuł odrętwiałych palców (palcy?). No ale był blisko :).

W ogóle to z dnia na dzień śpię coraz więcej.. Wczoraj już o 20:30 spałem. I do tego cały dzień zmęczony chodziłem. Dziś tylko strzeliłem sobie 40min drzemkę i jako tako się czuję, jak narazie.

No i w tym roku już mam potrenowane..I pewnie przez najbliższe kilka miesięcy. Lekarz stwierdził, że powinienem mieć zabieg, ale w tym roku bym się tego nie doczekał więc narazie farmakologia i leki sterydowe ;x

skomentuj (0)

21:10:51 2011-11-20

3 tygodnie...
3 cholerne bite tygodnie (jutro minie w sumie) jak mam problem z karkiem.. Zaczęło się od sparringu w parterze. W pewnym momencie, jak mnie zaczęło boleć, to leżąc płasko na plecach nie mogłem się podnieść :|. Musiałem się na bok obrócić, przytrzymać głowę ręką i podnieść. I to tyle z ostatniego treningu.. Po 30 minutach byłem już wykąpany i musiałem do domu wracać. Inna sprawa, że kark teraz mnie tak nie boli jak wtedy, ale za to z ręką coraz gorzej. Najpierw zaczął jeden palec drętwieć (nawet nie pamiętam chwili gdy to się zaczęło), ten najmniejszy. Później zaczęła drętwieć cała ręka od łokcia w dół, do tego doszedł drugi palec. Pół biedy, gdyby to nie bolało, ale <cenzura> jak cholera! Ostatnimi dniami całe wolne chwile spędzam z laptopem w łóżku.. Gdy tylko wrócę do domu - kładę się do łóżka, odpalam sprzęt i oglądam co chwila jakiś film. Chyba dopada mnie jesienna chandra. Tak mam chyba co roku. A może ze mną jest coś nie tak? Od ostatniego czasu gdy pisałem to jeszcze na dobre mogę zaliczyć to, że dostałem jedną podwyżkę, a na nowy rok druga się zapowiada.
Dzisiaj jest 42 dzień odkąd nie tknąłem alkoholu :). Z jednej strony nie chciałem pić, z drugiej nie za bardzo była okazja (nie chciałem wychodzić w weekend do miasta, aby za dużo kasy nie wydać, do tego jeszcze ręka boli). Muszę "odrobić" wyjazd do Belgii który do udanych nie należał, a kosztował mnie sporo pieniędzy i stresu.

skomentuj (0)

21:27:30 2011-09-17

17 września 2011
Odkąd zacząłem pracować, czas zaczął zapierniczać jak głupi. Ostatni tydzień to praca 14-22, w dodatku przed pracą miałem drewno do rąbania więc byłem z lekka zmęczony wieczorami. Dziś jest sobota (a już się kończy właściwie) i odespanie tego wszystkiego zajęło mi 12 godzin. Zeszły weekend to było: spanie do 15 po nocce (22-6), pobudka, wieczorem spać, pobudka w niedzielę rano, rąbanie drewna i od 14 już w pracy. A jutro zaczynam 6-18. Normalnie tak się rozleniwiłem, że nie chce mi się spotykać z kobietami ;P. Po prostu nie chce mi się ruszać dupska z domu :). Żebym tak w centrum mieszkał to by było łatwiej... się z nimi spotykać ;P. Ale z kolei do pracy by było dalej. No trudno :). A wczoraj Leszek wybrał z Jagą 4-1 i barrrrdzo mi to humor poprawiło :). I to by było na tyle :]

skomentuj (0)

21:17:12 2011-09-07

7 września 2011
Co tam u mnie? W sobotę i w niedzielę łaziłem z Brzozą po Malcie.. Nie powiem, ale ładny kawałek piechotą każdego z tych dni zrobiliśmy. W sobotę od teatralki, koło kupca, na maltę i stamtąd na garbary przez maltę aż do galerii pestka. W niedzielę praktycznie to samo, z tym, że dwa kółka w okół malty, przez garbary i cytadelę ale na Murawie się skończyło. Już nam się nie chciało ;P. W poniedziałek dostałem pracę w drukarni gdzie wcześniej pracowałem, zanim do wojska poszedłem:


http://images36.fotosik.pl/103/6749168bf0837746.jpg

Wczoraj zacząłem nocką, dziś idę na drugą. Poprawiło się w tej firmie. Zamiast pracować po 4 dni po 12h i 2 dni wolnego to teraz jest "normalnie", tzn. 5 dni po 8h. I weekendy wollne :). Dobra. Zasuwam do roboty!

skomentuj (0)

16:47:41 2011-08-29

29 sierpnia 2011
Dzisiaj nie powiem, lekko w pracy nie było.. Ale było pełno śmiechu gdy zaczęliśmy się rzucać 20kg kartonami wewnątrz kontenera który rozładowywaliśmy :). Pogoda już chyba niedopisuje.. Lato się kończy powoli. W sobotę jadę na wesele. Po zeszłorocznym weselu nie mam dobrych wspomnień (też jechałem jako osoba towarzysząca) z Kamilą bo towarzystwo "szczelnie" trzymało się siebie a ja nie jestem taki, że dosiadam się do nieznajomych. Więc siedziałem większość czasu sam i piłem drinki z osobami które siedziały obok (m.in z Kamilą, jej mamą i kimś tam jeszcze). Mam nadzieję, że w tym roku tak nie będzie.. Zaraz idę zjeść obiadek, po czym głowę zgolę i może drzemka jakaś padnie. Astma mi się do tego stopnia rozwinęła, że bez inhalatora się już nie ruszam. Niech mnie ktoś palnie w łeb abym w końcu poszedł do lekarza.. Ale mi się nie chce.

skomentuj (0)

21:39:48 2011-08-28

28 sierpnia 2011
Hymm.. Wczoraj wsiadłem na rower i pojechałem spotkać się z Brzozą.. Mieliśmy jechać na maltę ale coś nam do tych łbów strzeliło i oprócz samej malty jeszcze trafiliśmy na morasko itp. Skończyło się na 100km :).

W ogóle to dzisiaj czytając archiwum tego bloga natrafiłem na jedną notkę odnośnie mojej warty honorowej. I wygrzebałem w necie swoje foto :)

http://gfx.mmka.pl/newsph/308607/371504.3.jpg


Zdjęcie jest z 13 grudnia 2008. To były obchody 27 rocznicy wprowadzenia stanu wojennego (Poznań).

A co do mnie.. Idzie jesień. A gdy idzie jesień to zaczynają się moje ulubione huśtawki nastrojów.. Rano zajebiście, wieczorami tylko się powiesić. Chyba ta cholerna jesienna pogoda ma taki wpływ na mnie. W piątek nie stawiłem się w pracy.. Myślałem, że na pogotowie trafię bo zacząłem się dusić. Ale olać to. Nie chce mi się chodzić do lekarzy. Jako tako postępującej astmy to nie mam. No może trochę. Ale trzeba na coś umrzeć, nie??

skomentuj (1)

22:48:24 2011-08-20

Półtorej miesiąca nie pisałem
a może półtora?? Polska trudna języka. Sam nie jestem pewien ;P. Co u mnie.. Nic szczególnego.. Z Kamilą już nie jestem od marca.. Chociaż dopiero nie dawno postanowiliśmy (tzn była to jej propozycja ale się zgodziłem, skoro tak chciała) zerwać kontakt. Co tam jeszcze u mnie.. Pracuję sobie w Sadach, ale nie jest to szczyt mojej ambicji, choć ludzie tam pracujący są spoko. Wczoraj miałem mały wypadek samochodowy. Tzn samochód mnie potrącił grr. Poobijane łokcie i kolana, głowa boli od tego czasu cały czas ale nie zamierzam iść do żadnego lekarza, bo mi się po prostu nie chce. Przejdzie. Wczoraj na kawalerskim bylimy. Było średnio, ale w pewnym momencie tak mi wszystko smakowało, że zacząłem drinka do browara wlewać ;P. Nie był to tak dobry kawalerski jak Adama w zeszłym roku, ale też nie było tragedii. Generalnie już nawet nie wiem co tu napisać. Piszę z nudów (jak zwykle). Poopalać się byłem, ale wiatr wiał więc kąpieli w jeziorze nie zaliczyłem. W ogóle to cały dzień (tzn od około godziny 14 gdy się obudziłem), nie wiem co mam ze sobą zrobić. Chodzę po domu z kąta w kąt i nic produktywnego nie mogę wymyśleć. Wieczór jak to wieczór.. Idę zrobić herbatę.

skomentuj (1)

04:35:01 2011-07-03

Ale żem
długo nie pisał! Co do wczorajszej imprezy to później napiszę bo trochę jeszcze zawiany jestem a jeszcze się nie wyspałem. Dla niezorientowanych: już od jakiegoś czasu nie jestem z Kamilą. W maju wyjechałem za granicę. Wróciłem z Niemiec przedwcześnie. Trudno. Napiszę po pobudce więcej. O ile w ogóle zasnę bo od paru dni śpię po godzinę-dwie dziennie ;/.

Pozdrowienia

skomentuj (2)

21:14:56 2010-10-20

Niech mi ktoś...
powie, co to znaczy "być z kimś w udanym związku".. Gdyż ja już nie wiem co to znaczy...

skomentuj (0)



***


Guest - Book :)


Friends:



Layout By Normal
from Linkup.pwii.pl

Foto: rammstein

Archives:

2011
listopad
wrzesień
sierpień
lipiec
2010
październik
lipiec
czerwiec
2009
listopad
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik


***